Nie jest to artykuł o jakiś najnowszych odkryciach, ale o pewnej zasadzie...
Bardzo często dopada nas efekt jo-jo i krótko cieszymy się nowo zdobytą z wielkim wysiłkiem sylwetką. Kiedyś trafiłam do kosmetyczki, której życiorys starczyłby na kilka tomów powieści. Ja zamówiłam sobie drenaż limfatyczny i przy takim długim zabiegu toczyła się między nami rozmowa, która zeszła na diety. Kosmetyczka była szczuplutką osóbką, ja taką w normie. Od słowa do słowa rozmowa potoczyła się w stronę diet i wtedy potwierdziła się prawda, która jakby mi była znana od dawna.Otóż, według słów tej pani należy schudnąc o 2-3 kg mniej niż wynosi nasza dieta optymalna (czy właściwa dla naszego organizmu) Przypomniałam sobie, że w dzieciństwie czytałam jakiś przepis na piękną sylwetkę (chyba dotyczyło to gwiazd amerykańskiego kina) i tam też pojawił się termin schudniej poniżej swojej normalnej wagi (tak do 3-4 kg). Prawdopodobnie organizm odczytuję taką niską wagę, jako właściwą dla siebie i przestaje "być zainteresowany" gromadzeniem zapasów na wypadek głodu. Ot, taka ciekawostka, może komuś się przyda?
wiem z własnego doświadczenia, że jak schudłam kiedyś dwa kilo więcej niż chciałam, moja waga urosła, ale tylko o te dwa kilo. Więc może trochę racji w tym jest :)
Napisał Zuza Matuszewska, dzień 05/04/2008 o 21:06