Leksykon diet

 
23.07.2017.
 Strona główna arrow Diety arrow Diety gwiazd arrow Dieta "garściowa"/Halle Berry
   
Strona główna
Diety
Artykuły
Ciekawostki
Forum
Szukaj
Napisz do nas
Konkursy
Logowanie





Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
 
 
 
 

Dieta "garściowa"/Halle Berry Email
Redaktor: Administrator   
25.03.2008.
Dieta, o której opowiedziała Ewelina w  czasie "Rozmów w toku". Niżej opisana jest również dieta Halle Berry - wcześniej mogłaś poznać inne tajemnice odżywiania tej aktorki!.
Dziś dołączyłam artykuł z Naj, od którego ta dieta się zaczęła...

Halle Berry, zdobywczyni Oskara za rolę pierwszoplanową w filmie "Czekając na wyrok" oraz partnerka Pierce'a Brosmana w filmie o Jamesie Bondzie "Śmierć nadejdzie jutro", stosuje dietę znanego w Hollywood trenera fitnessu Simona Watersona, który pracował również z Claudią Schiffer. Niewątpliwymi atutami gwiazdy są piękne, zdrowe ciało i perfekcyjna figura.
Popularna gwiazda choruje na cukrzycę, dlatego utrzymanie odpowiedniej wagi jest dla niej szczególnie istotne. Simon Waterson przygotował dla aktorki specjalną dietę. Polega ona na utrzymaniu ścisłych proporcji wszystkich składników odżywczych. Stosując ją, można zjeść:
 tyle produktów wysokobiałkowych(mięsa), ile mieści się w jednej otwartej dłoni,
tyle o woców lub warzyw, ile mieści się w garści, i
nie więcej węglowodanów złożonych (kasza, ryż, makarony), niż zaciśnięta pięść.

Waterson zaleca trzy posiłki i dwie przekąski oraz pięć dodatkowych porcji owoców lub warzyw dziennie. Berry ogranicza jednak spożycie owoców ze względu na cukier, który zawierają. W programie, który stosuje, nie wolno jeść co najmniej na dwie godziny przed pójściem spać i pije się około dwóch litrów wody dziennie.

Ale nie tylko właściwa dieta jest kluczem do sukcesu. Halle ćwiczy regularnie 4 razy w tygodniu - na siłowni z ciężarkami i sztangą. Robi to rano, jeszcze przed jedzeniem, bo tylko wtedy spala się tłuszcz, a nie świeżo zjedzony posiłek. Najbardziej lubi jednak ćwiczenia pilates i aerob
Źródło: Internet

***

 Bohaterka "Rozmów w toku" przytyła po urodzeniu dziecka aż 50 kg. Próbowała schudnąć na różne sposoby, ale bez efektu. W końcu ktoś jej poradził picie czerwonej herbaty - dzięki niej (piła ok. 3 szklanek dziennie)schudła ok. 12 kg, próbowała diety Atkinsa - niezbyt chudła, podobała się jej dieta punktowa, ale nie dała efektu, kupiła Slim -fast i(uwaga!) przytyła. Pewnego dnia w kolorowej prasie przeczytała zwierzenia kobiety, która schudła dzięki "diecie garstkowej". Bohaterka reportażu zjadała posiłki co 2,5 godziny, a jej posiłki były pozbawione: tłuszczu, słodyczy i białego pieczywa, Ewelina z "Rozmów..." nie zrezygnowała ani z tłuszczu, ani ze słodyczy , jadła co 3 godziny. Efekty ją zaskoczyły: po 4 miesiącach była o 20 kg lżejsza, po zakończeniu diety jedząc rozdsądnie schudła jeszcze ok. 5 kg, obecnie waży ok.58 kg.

 ***

 

Mariola Będkowska jest z wykształcenia polonistką, a na co dzień redaguje książki, które mają trafić do druku. Robi to w domu. Ma więc zapewnione minimum ruchu i lodówkę niemal na wyciągnięcie ręki. - I tu zaczyna się kłopot - wzdycha Mariola. - Praca zmusza mnie, niestety, do spędzania czasu na siedząco. W bezruchu.

Córko, ty trochę mniej jedz!

Ładne, przytulne mieszkanie w Warszawie. Odremontowana przedwojenna kamienica. Wysoki sufit, duże okna. Wchodząc do środka, trudno nie zauważyć stacjonarnego roweru. Obok niego leżą rolki. - Kiedy 12 lat temu poznałam Zbyszka, mojego obecnego męża, byłam szczupłą i zgrabną dziewczyną - lekko rumieni się Mariola. - Ale potem była ciąża, na świat przyszedł Hubert, no i ta "siedząca" praca... Zaczęłam tyć. Może wcześniej zareagowałabym na to, co dawała mi do zrozumienia wskazówka wagi, ale Zbyszek ciągle powtarzał: "Nie przejmuj się, żono. Kocham cię taką, jaka jesteś. Dla mnie nie jest ważne parę dodatkowych kilogramów, ale twój wdzięk oraz inteligencja". Uspokojona słowami bliskiej osoby, nie robiłam nic. I z roku na rok stawałam się coraz bardziej "puszysta".
Gdy ważyła 80 kg, zaczęły do niej docierać pierwsze sygnały, że coś jest nie tak. Co gorsza, inni również to zauważali.- Pamiętam, jak pewnego dnia mama bez ogródek powiedziała mi, bym mniej jadła - wspomina pani Mariola. - Lecz co to znaczy mniej jeść? O ile mniej i czego? Więc owszem, Mariola jadła mniej, tyle że... częściej. Lub podjadała sobie między posiłkami. I nie zaliczała tego jako kolejnego posiłku. Choć jednorazowo na talerzu było mniej smakołyków, waga dalej parła do przodu. Więc w końcu Mariola znalazła na to najprostszy sposób: przestała się ważyć. - Otrzeźwienie przyszło dopiero niewiele ponad rok temu, w czasie poprzednich świąt Bożego Narodzenia - wspomina. - Wigilię urządzała mama, z którą nie widziałam się od kilku miesięcy. Otworzyła nam drzwi, popatrzyła na mnie zaskoczona i oznajmiła kategorycznym głosem: "Mariola, ty to nie dostaniesz ciasta". Zabolało. Myślałam nawet, że się pod ziemię zapadnę ze wstydu. Czyżbym wyglądała aż tak źle? - Po powrocie do domu pierwszy raz od dawna spojrzałam na siebie krytycznym okiem. I z przerażeniem odkryłam, że już się sobie nie podobam. Pełna złych przeczuć weszłam na wagę. Wskazówka chyba oszalała! Zatrzymała się dopiero na 92 kilogramach! Miałam koszmarną nadwagę - opowiada.

A waga wciąż stała

Wpadła w panikę. Postanowiła natychmiast schudnąć. Łykała chrom, pastylki na odchudzanie. Jednak po miesiącu nie mogła już na nie patrzeć. Próbowała również oszukiwać się wodą i pić ją zamiast posiłków. I to niczego dobrego nie dawało. Nie pomagały też różne rodzaje diet pod powiadane jej przez znajomych. W tej sytuacji postanowiła kupić sobie chociaż gorset. Ale ten, zamiast dać złudzenie szczupłej figury, uświadomił jej tylko, że jest naprawdę źle. - Gdy patrzyłam na siebie w tym gorsecie, wszędzie widziałam wylewające się fałdy ciała - opowiada Mariola i mimowolnie ze strachem zerka w lustro. - Zrozumiałam, że bez fachowej pomocy nie dam rady schudnąć ani kilograma.

Jadła więc garściami

Te zmagania obserwowała dobra koleżanka Marioli, która nieraz musiała wysłuchiwać jej skarg i narzekań na nieudane próby walki z otyłością. - Pewnego dnia kumpela opowiedziała mi o Klubie Kwadransowych Grubasów 4fat. Informację o nim znalazła w Internecie. Opowiedziała, że są tam psycholodzy, dietetycy oraz, oczywiście, ludzie walczący z otyłością. Przez kilkanaście dni zastanawiałam się, czy tam pójść. Bardzo ciężko było mi przyznać się przed sobą, że mam aż taki problem z jedzeniem.
W końcu się zdecydowała. Zaproszono ją na pierwsze spotkanie, zważono, zmierzono, a potem zaproponowano dietę oraz ćwiczenia. Dieta nazywała się: garściowa. Polegała na jedzeniu tylko takiej ilości pożywienia, ile mogło zmieścić się w dłoni, w odstępach co 2,5 godziny. Zabroniono jej jeść białego pieczywa oraz słodyczy, kazano też ograniczyć tłuszcze zwierzęce. - Nie było lekko - wzdycha i podchodzi do kuchni, żeby pokazać, jak mało jedzenia mieści się w jej garści. - Zjadałam obiad i byłam nadal głodna. Pochłaniałam kolację - to samo. Czasami z głodu zdarzało mi się wstać w nocy. Ale wypijałam tylko szklankę wody i szłam dalej spać. Opłaciło się! Po kilku miesiącach wskazówka wagi wreszcie drgnęła w dół. I opada do dziś. Nareszcie! - Udało mi się schudnąć z 92 kilogramów do 69 - informuje z dumą w głosie i odruchowo wygładza bluzeczkę podkreślającą jej talię. - Całe 23 kilogramy! I wiecie co? Nareszcie się sobie podobam. To dla kobiety wspaniałe uczucie. Wiem na pewno, że nigdy już nie powrócę do tamtej wagi. Bo nareszcie nauczyłam się, jak trzeba jeść rozsądnie. A właśnie, czy to już aby nie pora na mój kolejny skromny posiłek?

Źrdło: Naj

 

 

 

 

 

 

 

Zmieniony ( 26.03.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
 
 
Zobacz również:
Tagi

szklanka diety kcal obiad wody soku śniadanie cukru kolacja herbaty chleba jogurtu mleka tłuszczu kromka łyżki diecie warzyw produkty warzywa owoce szklanki sałatka krwi dietę organizm dziennie jeść oleju dnia

 
 polityka prywatności | Sale weselne

>